Za oknem mglisto i wilgotno.. poranną ciszę przełamuje szepczący męski głos..  to Sławek  kilka minut przed 6 już na nogach. Powoli z ciepłych śpiworów wyłaniają się Kamil i Dominik na czele z Ola – szefową wolontariatu. Po wczorajszych późno nocnych żartach nie ma śladu. Teraz czas na 100% skupienie, do startu zostało niecałe 3 godziny. U sąsiadów za ściany też zaczyna budzić się życie to m.in. ekipa fotografów, którzy w swoim kadrze zatrzymają najpiękniejsze chwile dzisiejszego spektaklu.

Jeszcze trzeba wydać pakiety, dowieść wyposażenie na punkty żywieniowe, przygotować metę, między czasie „gasić pożar” spraw nagłych, odebrać kilkanaście „pilnych” telefonów i pokazać „setnemu” zagubionemu zawodnikowi skąd odjeżdża autobus do Kawęczynka. Ten urok, ten klimat, ten czas.. ten chaos samoistnie układający się w spójną całość, której uwieńczeniem będzie magiczny moment - chwila kiedy szum, gwar, śmiech 400 zawodników zamienia się w jednobrzmiący głos …10..9… …3..2..1 „Start”.

Ruszyli. Najpierw dystans Ultra, kwadrans później połówka i dyszka. Teraz wszystko w ich nogach. To co przygotował Sławek dla zawodników nie wie do końca nawet sam Sławek. Trasa jest jedna ale co ich czeka? Formuła biegu jest wyjątkowa i rzadko spotykana na zawodach. Będą biegać po jednoznacznie wyznaczonej pętli pośród najbardziej wąwozowego terenu w Polsce. Pierwsze 2 km biegu głównego i półmaratonu wytyczone po utwardzonej trasie weszły lekko, dyszka od razu poszła w błoto. Na wszystkich prędzej czy później czekały wąwozy, ostre podbiegi, śliskie zbiegi lub jak to wolał zjazd na tyłku. Odcinki z linami oraz te gdzie bez podania ręki kolegi z trasy trzeba było wdrapywać się do góry na kolanach. Ci którzy początkowo stawiali błotu opór szybko przekonali się, że marnują tylko swoją energię ewentualnie, być może co niektórzy chcieli udoskonalić technikę podskoków? A może to czar roztocza..? Z kolei czołówka wzięła błotniste wąwozy dosłownie pod but. Na żadnym z dystansów nie zabrakło koneserów turystyki oraz degustatorów głównego punktu żywieniowego, którego menu pozazdrościć mógłby nie jeden renomowany bufet. Wieść niesie, że biesiada przy ognisku była zacna. Tak czy inaczej, na wszystkich na mecie czekał Sławek z medalem, niezawodni kibice oraz coś dla ciała i duszy. 

Zadanie dyszki pokonać dyszkę. Zadanie półmaratonu – pokonać jedną pętle. Zadanie Ultra pokonać pętle wielokrotnie w czasie pomiędzy godziną 09:00 a godz: 13:45. Zadanie wszystkich zawodników dobrze się bawić i bezpiecznie wrócić. Zadanie wykonane. Jedni kilka minut przed godz. 11 inni tuż przed regulaminowym limitem. Wszyscy, bez wyjątków na czas klepią na finiszu „piątkę” z naczelnym Zbójem.

Wybija 16:00. W raz z zachodzącym słońcem nadszedł czas dekoracji. W świecie biegów terenowych i ultra to taki szczególny moment, kiedy miejsce przedstartowych śmiechów zajmuje pewien rodzaj refleksji. Po obłoconych, zwilgotniałych ubraniach nie ma śladu. Zawodnicy wystrojeni w świeżutkie softshelle i cieplutkie termoaktywki w raz z kibicami w subtelnej ciszy, przełamywanej delikatnym gwarem oczekują na wielki finał. Tylko jeszcze rumieńce na policzkach zdradzają, że raptem kilka chwil wcześniej, tam wśród roztoczańskich wąwozów, każdy z nich napisał swój własny kawałek biegowej przygody.. dla jednych kolejny.. dla innych pierwszy.. dla wszystkich tak samo ważny.

Na scenie miejskiej Synagogi błyszczą już statuetki. Za nim jednak zostaną wręczone czas na kilka słów podsumowań i podziękowań oraz jeden szczególny moment podczas którego po nie jednym ultra policzku płynęła łza. Tak łza! Nasi biegacze mają twarde nogi i miękkie serducha. Dla nich i do nich mama Agatki której tego dnia dedykowane były wszystkie wybiegane kilometry kieruje najbardziej szczere Dziękuję… jest tak wzruszona, że ciężko jej posklejać słowa. Jest też mała Agatka, onieśmielona całym wydarzeniem tuli do siebie niewiele mniejszego pluszaka podarowanego od nas wszystkich. Pora na podium. Chwila dla najlepszych z najlepszych. Ogromne emocje. Wielkie brawa. Wystrzela szampan, rozbrzmiewa znajome: We are the champions - my friend
And we'll keep on fighting till the end
! III edycja Zimowego Roztocza za nami!